tak czytam te Wasze posty i historie Teriego aż mi łzy "samoczynnie" zaczęły płynąć... jest mi bardzo przykro i współczuje z całego serca... [*] podziwiam też za to, ze zdecydowałaś się skrócić psince cierpienia, ja po chwili zastanowienia i postawienia siebie w takiej sytuacji chyba bym się nie zdecydowała, więc WIELKI szacun dla Ciebie
